[VIDEO] - Prokuratura w Wyszkowie nie wykonuje swojej ustawowej pracy i lekceważy mnie jako pokrzywdzonego! - alarmuje Norbert Fijałkowski, który gotowy jest nagłośnić ten skandal w nowym programie Krzysztofa Rutkowskiego w SUPERSTACJI!
Krzysztof Rutkowski przekazał Policji elektroniczne dane oszusta, który wyłudził od pana Norberta 17 000 euro. Mazowiecka Komenda Wojewódzka Policji wykonała fantastyczną robotę namierzając w cyberprzestrzeni realnego oszusta.. Ale Prokuratura Rejonowa w Wyszkowie i nie chce go nawet przesłuchać!
Pan Norbert chciał kupić w listopadzie 2019 r. Internecie BMW 520. Znalaz atrakcyjną ofertę za 17 000 euro.
Auto miało być przywiezione z Holandii. Od początku do końca kontaktowałem się z człowiekiem posługującym się holenderskim numerem telefonu - przekazał Krzysztofowi Rutkowskiemu pan Norbert kiedy zorientował się, że stal się ofiarą oszusta, stracił pieniądze i samochodu mieć nie będzie.
Krzysztof Rutkowski przekazał elektroniczne dane internetowego oszusta Mazowieckiej Policji. Sprawa trafiła do wysokiej klasy specjalistów z Komendy Wojewódzkiej w Radomiu, Którzy ustalili kto posługuje się holenderskim numerem.
Okazało się, że to obywatel Rumunii który został zidentyfikowany z imienia i nazwiska. Numer telefonu wciąż jest aktywny a oszust dalej się nim posługuje.
Pan Norbert ucieszył się bo skoro Holandia Polska i Rumunia są w Unii Europejskiej to miał nadzieję na szybkie zatrzymanie przestępcy i odzyskanie 17 000 euro.
Komenda Wojewódzka Rolicji przekazała sprawę z Radimia do Prokuratury Ikręgowej w Ostrołęce. A ta, W styczniu 2020 do Prokuratury rejonowej w Wyszkowie bo tu mieszka pan Norbert.
I to sprawa utknęła całkowicie.
- Od tamtego czasu bezskutecznie próbujemy dowiedzieć się dlaczego prokurator Ewa Michałowska prowadząca tę sprawę przez tyle miesięcy nie wydała nakaz zatrzymania i przesłuchania rumuńskiego właściciela telefonu?- przekazuję Robert Rewiński Redaktor Naczelny Patriot24.net i Telewizja.Patiot24.net
- W jednej z rozmów prokurator Ewa Michałowska przekazała, że być może on nie popełnił tego przestępstwa tylko jest właścicielem telefonu. Więc pojawia się pytanie czy prokurator Ewa Michałowska jest prokuratorem czy adwokatem rumuńskiego obywatela? Czy płaci jej za półrocze bezczynność w tej sprawie polski Skarb Państwa czy prywatny rumuński właściciel telefonu? - dodaję nasz Redaktor Naczelny.
Pan Norbert złożył 10 dni temu wniosek o natychmiastowe wystawienie Europejskiego Nakazu Aresztowania na tego przestępcę. A ponieważ żadnej reakcji się nie doczekał przybył wczoraj do budynku prokuratury rejonowej w Wyszkowie by porozmawiać jako pokrzywdzony z prokurator Ewą Michałowską na temat stanu sprawy i przyczyn i bezczynności?
- Zostałem całkowicie zignorowany - przekazał wywiadzie dla Telewizja.Patiot24.net tuż po wyjściu z budynku prokuratury.
- Pani prokurator była w pracy, zażądałem spotkania z nią ale ochroniarz przekazał mi że nie chcesz się ze mną wiedzieć. Więc ja się pytam co takiego ważnego ma do wykonania w pracy pani prokurator jak nie rozmowa z pokrzywdzonym? Na rzecz którego powinna wykonywac swoją pracę? - dopytuje Pan Norbert.
Oficjalnie to śledztwo i zawieszone bo prokurator Ewa Michałowska zwróciła się do europejskiej centrali Google w Dublinie o pomoc prawna w zakresie zidentyfikowania wiadomości mailowych. Oraz do Policji w Holandii o pomoc prawną. Ale od miesięcy obie instytucje ignorują zapytanie Wyszkowski prokuratury.
- Dlatego gotowy jestem nagłośnić ten skandal w nowym programie Krzysztofa Rutkowskiego MAGAZYN KRYMINALNY, który od piątku będzie emitowany co tydzień o godzinie 18:30 w telewizji SUPERSTSCJA - zapowiedział wczoraj Norbert Fijałkowski
- Chce by ludzie na całym świecie dowiedzieli się jak skandalicznie działa prokuratura w Wyszkowie w mojej sprawie. Bo ja jako przedsiębiorca prowadzące międzynarodową firmę transportową muszę przestrzegać ściśle każdego z przepisów. A prokuratura w Wyszkowie przy tym przestępstwie międzynarodowym moje prawa ma za nic! - dodaje poszkodowany.
Wszelkie nowe informacje na ten Skandaliczny temat będziemy przekazywać na bieżąco również poprzez naszego Facebooka oraz naszą stację Telewizja.Patiot24.net
Radom i Warszawa dzieli niewielka odległość, ale w tej sprawie widać przede wszystkim dystans między działaniami instytucji, które formalnie pracują, lecz faktycznie nie spotykają się w jednym punkcie. Z materiałów analizowanych przez redakcję wyłania się obraz czynności prowadzonych równolegle, bez realnej synchronizacji, co w sprawie dotyczącej dziecka ma znaczenie kluczowe — bo tu liczy się nie dokument, tylko czas.
Konflikt to zjawisko naturalne — pojawia się wszędzie tam, gdzie ścierają się interesy, emocje i różne interpretacje rzeczywistości. Jednak są sytuacje, w których przestaje być tylko sporem, a zaczyna oddziaływać na znacznie szersze otoczenie.
Sprawa Kamili oraz jej czteroletniej córki staje się kolejnym przykładem sytuacji, w której pojawia się pytanie o rzeczywistą skuteczność systemu ochrony dzieci w Europie.
Sprawa Kamili oraz jej czteroletniej córki staje się kolejnym przykładem sytuacji, w której pojawia się pytanie o rzeczywistą skuteczność systemu ochrony dzieci w Europie.
Kolejna próba wykonania postanowienia sądu dotyczącego wydania dziecka zakończyła się niepowodzeniem. Do zdarzenia doszło w Radomiu, gdzie pod nadzorem kuratorów podejmowano czynności związane z realizacją orzeczenia wydanego przez Sąd Rejonowy w Żyrardowie. Na miejscu obecni byli również funkcjonariusze policji. Mimo zaangażowania służb i formalnej podstawy prawnej wynikającej z decyzji sądu, czynność nie doprowadziła do wykonania orzeczenia.
Przez wiele miesięcy Biuro Rutkowski, Telewizja Patriot24.net i NaszaWielkopolska.pl śledziły dramatyczną walkę pani Adrianny o odzyskanie córki uprowadzonej przez ojca wbrew sądowym nakazom. W tym czasie dziadkowie dziewczynki podejmowali różne formy protestu – pikiety pod sądem, apele pod Sejmem i kilkukrotne głodówki dziadka, który, choć czasem je przerywał, nigdy nie tracił nadziei na powrót wnuczki do matki. Jednym z najbardziej bolesnych momentów były urodziny, które dziewczynka mogła spędzić z mamą jedynie przez ekran telefonu.
Przez wiele miesięcy Biuro Rutkowski, Telewizja Patriot24.net i NaszaWielkopolska.pl śledziły dramatyczną walkę pani Adrianny o odzyskanie córki uprowadzonej przez ojca wbrew sądowym nakazom. W tym czasie dziadkowie dziewczynki podejmowali różne formy protestu – pikiety pod sądem, apele pod Sejmem i kilkukrotne głodówki dziadka, który, choć czasem je przerywał, nigdy nie tracił nadziei na powrót wnuczki do matki. Jednym z najbardziej bolesnych momentów były urodziny, które dziewczynka mogła spędzić z mamą jedynie przez ekran telefonu.
Przez wiele miesięcy Biuro Rutkowski, Telewizja Patriot24.net i NaszaWielkopolska.pl śledziły dramatyczną walkę pani Adrianny o odzyskanie córki uprowadzonej przez ojca wbrew sądowym nakazom. W tym czasie dziadkowie dziewczynki podejmowali różne formy protestu – pikiety pod sądem, apele pod Sejmem i kilkukrotne głodówki dziadka, który, choć czasem je przerywał, nigdy nie tracił nadziei na powrót wnuczki do matki. Jednym z najbardziej bolesnych momentów były urodziny, które dziewczynka mogła spędzić z mamą jedynie przez ekran telefonu.
Czy w Polsce można zostać poważnie rannym podczas policyjnej interwencji za brak świateł i pasów? Tak twierdzi Pan Marcin , który po próbie zatrzymania przez policjantów z Łęcznej trafił do szpitala z wieloodłamowym złamaniem nogi. Mężczyzna był trzeźwy, co potwierdza wynik badania alkomatem. Twierdzi, że został pobity już po zatrzymaniu, a świadkiem całej sytuacji był jego syn. Sprawa została zgłoszona do Biura Spraw Wewnętrznych Policji w Lublinie. Dokumentacja lekarska nie pozostawia wątpliwości – urazy są poważne.
Czy w Polsce można zostać poważnie rannym podczas policyjnej interwencji za brak świateł i pasów? Tak twierdzi Pan Marcin , który po próbie zatrzymania przez policjantów z Łęcznej trafił do szpitala z wieloodłamowym złamaniem nogi. Mężczyzna był trzeźwy, co potwierdza wynik badania alkomatem. Twierdzi, że został pobity już po zatrzymaniu, a świadkiem całej sytuacji był jego syn. Sprawa została zgłoszona do Biura Spraw Wewnętrznych Policji w Lublinie. Dokumentacja lekarska nie pozostawia wątpliwości – urazy są poważne.